• 3 przeszkody na drodze do skutecznego zarządzania czasem [cz. I]


    Chciałbyś lepiej zarządzać czasem? Z podziwem przyglądasz się pracy wydajnych, efektywnych ludzi? W głębi duszy tęsknisz za dyscypliną? Sprawdź, co może Ci przeszkadzać w staniu się mistrzem organizacji

    Jeden z najczęściej powtarzanych mitów na temat zarządzania czasem mówi o tym, że w życiu osób zorganizowanych nie ma miejsca na spontaniczność. Stereotypowo postrzega się takich ludzi jako chłodnych w obyciu, sztywnych i jałowych twórczo. Sam przez wiele lat wzbraniałem się przed wzięciem odpowiedzialności za każdą minutę swojego życia, bo przecież „szczęśliwi czasu nie liczą”, a „poeta pracuje bezczynnie”. Bałem się, że zarządzanie czasem polega na nerwowym spoglądaniu na zegarek, na pełnym napięcia bieganiu z miejsca na miejsce, od czynności do czynności, na zawieszeniu takich (nie)aktywności jak odpoczynek, spotkanie z przyjaciółmi czy medytacja na rzecz źle pojmowanej produktywności. Bo ja bardzo ceniłem i cenię sobie medytację. Działanie w stanie „nie-wysiłku” zawsze dawało u mnie najlepsze rezultaty. Uważałem, że na wszystko w życiu jest czas i nie ma co się poganiać, wczuwać w osła biegającego za marchewką. I gdyby nie Zarządzanie czasem Briana Tracy’ego myślałbym tak dalej.

    Od zera do organizera

    Autor wspomnianej książki uświadomił mi, że wcale nie byłem spontaniczny, że to właśnie ja, a nie ci, którzy opanowali sztukę zarządzania czasem, nerwowo biegam z miejsca na miejsce, gorączkowo i chaotycznie próbując załatwić wiele spraw naraz, nie mając żadnej wizji końcowego efektu, nie potrafiąc rozplanować ich w czasie i przyznać tym najważniejszym pierwszeństwa. Nie zdawałem sobie sprawy, że spontaniczność to nagroda za uporanie się z obowiązkami i przeszkodami. Przy dobrej organizacji tak naprawdę można więcej czasu przeznaczyć na odprężenie, na cieszenie się życiem. Można lepiej panować nad tym co się dzieje. Wewnątrz i na zewnątrz siebie.